Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
29 postów 25 komentarzy

Jaskółczym piórkiem

Julia M. Jaskólska - filozof, publicystka

Rok na minusie. Kłamstwo smoleńskie zrobiło karierę

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zazwyczaj młyny Boże mielą powoli. Beatyfikacja Ojca Św. Jana Pawła II – w wymiarze religijno-duchowym najważniejsze wydarzenie mijającego roku dla chrześcijan na świecie, a dla nas także w wymiarze patriotycznym – jest tu pozytywnym zaskoczeniem.

 Zakończony 1 maja Mszą św. z udziałem ponad miliona pielgrzymów proces beatyfikacyjny trwał zaledwie niecałe sześć lat, po tym jak został wszczęty przez Ojca św. Benedykta XVI 13 maja 2005 r., z pominięciem pięcioletniego okresu oczekiwania od śmierci kandydata, podobnie jak to było w przypadku Matki Teresy z Kalkuty i siostry Łucji dos Santos. Być może więc ziści się postulat „Santo subito!” skandowany, wzorem pierwszych chrześcijan, podczas watykańskich uroczystości pogrzebowych „papieża z dalekiego kraju”.

 Jan Paweł II, ów Piotr naszych czasów, otworzył „spiżową bramę”, za którą schowany był Watykan. Stał się Papieżem-Pielgrzymem, na nowo ewangelizującym narody świata. Czy jednak my potrafimy wsłuchiwać się w jego wskazania? Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że – wbrew naukom Ojca Św., których łatwo było nam słuchać w czasach zniewolenia komunistycznego, ale już nie po 1989 r. – staliśmy się narodem rozbitym i podbitym, narodem w którym konsumpcjonizm, zgoda na uderzającą w rodzinę lewicową ideologię Unii Europejskiej, promocja homoseksualizmu i miękkich narkotyków, wygrywa z wiarą i wartościami, o które upominali się w encyklikach Jan Paweł II i jego następca – Benedykt XVI.
 
Zakończenie procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II to jeden z nielicznych plusów dla Polski w 2011 roku. Drugim była dwudziesta rocznica powstania Radia Maryja, w zasadzie jedynego dziś wolnego głosu w mediach, głosu ewangelizującego, ale zarazem uświadamiającego słuchaczom tego radia i widzom telewizji Trwam wagę spraw polskich, budującego patriotyzm i przywracającego sens działaniu „pro publico bono”. Salon z ulicy Czerskiej i okolic, kreujący dziś rzeczywistość polityczno- medialną, tego nie lubi, salon zwalcza wszystko, co pozwala budować świadomość obywatelską, więc podstawia toruńskim mediom nogę w procesie tzw. cyfryzacji, próbując wyeliminować je z rynku medialnego. To że uroczystości zostały pominięte zupełnym milczeniem przez media tzw. głównego nurtu, to normalka. Zaskakujące jednak było milczenie na temat okrągłego jubileuszu toruńskiej rozgłośni w niektórych mediach tzw. prawicowych. Odnotowania wydarzenia, ciekawego choćby z punktu widzenia socjologicznego, próżno było szukać np. na portalu niezalezna.pl, wchodzącym w skład grupy medialnej tygodnika „Gazeta Polska”.
 
Beatyfikacja Papieża-Polaka i dwudziesta rocznica powstania Radia Maryja to jedyne wydarzenia „in plus” AD 2011. Ale już kierunek w jakim podąża nasze państwo po ostatnich wyborach parlamentarnych, kraj katolicki w którym stawiane są żądania usunięcia krzyża z przestrzeni publicznej, to dobry temat do przemyśleń przy okazji tegorocznego remanentu.
 
Czy żyjemy w państwie sprawiedliwym? Czy nie jest wciąż czasami tak, że osoby, które walczyły o niepodległość Polski funkcjonują gdzieś na marginesie, a prześladowcy w wyniku haniebnego odwrócenia proporcji są niezmiennie beneficjentami tzw. transformacji? Dobre to pytanie w kończącym się roku 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. 12 grudnia, w dniu corocznej pikiety organizowanej pod domem generała Wojciecha Jaruzelskiego, autor stanu wojennego był, jak określiłam to w tekście opublikowanym przez portal wpolityce.pl „generałem rządowej troski”. Domu na ul. Ikara strzegły kordony funkcjonariuszy policji, były psy, konnica. Salon z Czerskiej i okolic dba o spokój swojego „człowieka honoru”. Brakowało jedynie mrozu, śniegu, koksowników i transporterów opancerzonych. Byłoby identycznie jak w 1981 r.
 
Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i rządów PiS, nie do pomyślenia było, by Jaruzelski – autor stanu wojennego, odpowiedzialny za śmierć (według dotychczasowych ustaleń) ponad 100 osób – zapraszany był na polityczne salony. Za prezydentury Komorowskiego Jaruzelski zostaje zaproszony na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako prezydencki doradca ds. Rosji.
 
Generał zresztą to nie tylko „człowiek honoru”, ale także wyrocznia Lecha Wałęsy, o którym film rozpoczął w grudniu kręcić Andrzej Wajda. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale wiele się nie spodziewajmy, tym bardziej że mistrz kamery stwierdził, że Wałęsę przedstawi tak jak widzą go w świecie. Nie będzie więc nic o agenturalności, co sprawi, że film będzie tak samo prawdziwy, jak nie przymierzając „Lotna”, w której polscy kawalerzyści walili szablami w pancerze niemieckich czołgów we wrześniu 1939 r.
 
Bez dwóch zdań – z agenturalnością to Wałęsa ma jednak kłopot. Kilka lat temu próbował uzyskać od Wojciecha Jaruzelskiego, współpracownika Informacji Wojskowej, w programie na żywo Barbary Czajkowskiej w telewizyjnej dwójce, odpowiednie świadectwo moralności. Bez rezultatuNo i temat odbija się czkawką.
 
W tych dniach w mainstreamowych mediach w kwestii „Bolka” przeprowadzono jedną z kolejnych manipulacji – powołując się na najnowsze ustalenia IPN ogłoszono, że SB fałszowała papiery na Wałęsę. Wyszło jak w audycji Radia Erewań. Owszem fałszowała, ale tylko tę część z lat 80., by utrudnić przyznanie specjaliście od „plusów dodatnich i ujemnych” pokojowej Nagrody Nobla, o czym zresztą pisali już Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz w książce „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Nie jest to więc to żadna sensacja, a na nieszczęście dla „Wodza” (by użyć sformułowania Jarosława Kurskiego) okres najważniejszy i najczarniejszy – lata 70. -pozostaje bez zmian. Jak Wałęsa był „Bolkiem” tak jest nim nadal. I Wajda ma problem, co z tym fantem zrobić. Choć – rzecz jasna – zawsze może zrobić tak jak w ”Katyniu”, w którym pokazał polskich oficerów mordowali pijani funkcjonariusze NKWD, a Stalin i Beria rzekomo o niczym nie wiedzieli. Taka to salonowa prawda czasu, prawda ekranu, zgodna z historyczną wykładnią Kremla. Nic dziwnego, że gorąco przyjęta za wschodnią granicą i nagrodzona rosyjskim odznaczeniem dla reżysera.
 
Polska roku 2011 to kolejny etap walki z poglądami. Nie tylko internautów, ale i polityków. Teraz przyszła kolej m.in. na Antoniego Macierewicza, któremu ma zostać odebrany immunitet za raport z likwidacji WSI. Ale w sumie to nic nowego. Rząd Jarosława Kaczyńskiego był dla triady PO-PSL-SLD postacią ze złego snu. Śmiał utrącić to, co temu „układowi” najdroższe – postsowiecki charakter wojskowych służb specjalnych. Sam generał Wojciech Jaruzelski na początku 1990 r. raportował Gorbaczowowi: „Sto procent naszych generałów i pułkowników to ci, którzy kończyli radzieckie akademie wojskowe. To zabezpiecza nam rezerwę doświadczonych ludzi na lata naprzód”. Rzecz jasna chodziło także o ludzi służb. Nieprzypadkowo też– w ramach ustaleń sojuszniczych – generał Edmund Buła, ostatni szef Wojskowej Służby Wewnętrznej, przekazał GRU kartotekę operacyjną WSW, skopiowaną na mikrofilmy przed jej zniszczeniem. Jak brzmi na tym tle klangor salonu po wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o niemiecko- rosyjskim kondominium w Polsce. Mimo że lider opozycji użył skrótu myślowego, i nie chodziło mu o kondominium w sensie prawa międzynarodowego, ale o jedynie pewną tendencję polskiej polityki zagranicznej, salon wył z wściekłości. Chyba tylko na zasadzie uderz w stół, a nożyce się odezwą. Kompromitujące papiery w końcu ma nie tylko Moskwa, ale także i Berlin .
 
No i tak to się toczy jak toczy. Od hołdu smoleńskiego z 10 kwietnia 2010 r. Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska do hołdu pruskiego z grudnia 2011 r., w wykonaniu ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Jak tu więc nie uważać, że tragedia smoleńska była cezurą pomiędzy odradzającym się suwerennym państwem polskim a obecnym neopeerelem, by użyć formy najelegantszej, gdzie do sformalizowania podległości brakuje tylko odpowiednich wpisów w Konstytucji o wieczystej przyjaźni z Rosją i Berlinem?
 
Już od 10 kwietnia 2010 r. tzw. śledztwo smoleńskie rozgrywane jest pod dyktando rosyjskie, szczególnie po tym jak rząd w Warszawie odstąpił od prowadzenia własnego postępowania. Raport komisji Millera, z lipca 2011 r., nie był niczym innym jak powieleniem tez z wcześniejszego dokumentu MAK, z silniejszym jeszcze wyeksponowaniem „winy polskiej”, co zresztą z góry, na początku roku, zapowiadał prezydent Bronisław Komorowski.
 
„Nigdy się prawdopodobnie nie dowiecie czy oni przeżyli tę katastrofę i ile minut lub godzin żyli po tej katastrofie i czy w związku z tym była im udzielana jakakolwiek pomoc” – mówiła 22 grudnia Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna, podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. Odnosząc się do dokumentacji dotyczącej sekcji zwłok stwierdziła, że Rosjanie od początku do końca poświadczali nieprawdę, za niepełną uznała także polską opinię dotyczącą przyczyn śmierci jej ojca, gdyż zabrakło w niej np. badań świadczących o „wykluczeniu osób trzecich” w spowodowaniu katastrofy.
 
Przypominam sobie program Dariusza Baliszewskiego z lutego 2008 r., poświęcony katastrofie gibraltarskiej. Wypowiadał się w nim m.in. Antoni Chudzyński, były sekretarz ministra Tadeusza Romera, major brytyjskiego kontrwywiadu MI 6, według którego „nigdy nie było żadnej katastrofy gibraltarskiej”, zaś którego w samolocie, który został wyłowiony z wód Gibraltaru w ogóle nie było ciała generała Sikorskiego Naczelny Wódz i premier Rządu Polskiego na Uchodźstwie miał zostać zamordowany wcześniej w Pałacu Gubernatora.
 
Co ma wspólnego Gibraltar ze Smoleńskiem, można się spytać? Otóż, w przypadku Gibraltaru i Smoleńska mamy to samo: wiemy, że doszło do tragedii, ale wiemy też na pewno, że nie było tak jak się nam to przedstawia.
 
Większość książek i artykułów o Smoleńsku wpisuje się bardziej lub mniej w rosyjską narrację, m.in. traktując całkowicie „na wiarę”, bez żadnych dowodów, lotnisko Siewiernyj jako miejsce wypadku. Czy nie może być równie dobrze tak jak uważa prof. Jacek Trznadel, inicjator akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego? W przemilczanym zresztą w większości wolnej ponoć blogosfery -tekście „Może gdzie indziej, ale na pewno”, pyta: „A jeśli masakra nastąpiła nie na Siewiernym?” I stawia tezę, że na Siewiernym mieliśmy do czynienia wyłącznie ze starannie przygotowaną inscenizacją. Skoro nie mamy żadnych dowodów potwierdzających serwowany nam przez propagandę przebieg wydarzeń z 10 kwietnia ubiegłego roku, np. nie mamy kokpitu, który jest odciskiem linii papilarnych każdego samolotu. Skoro nie mamy jednoznacznych dowodów, że na miejscu katastrofy były ciała ofiar, nie wytłumaczono nam jak to się stało, że samolot uderzający w podmokły grunt stracił cały przedział pasażerski wraz z charakterystycznymi fotelami, to nie możemy też zakładać, że prof. Trznadel idzie błędnym tropem. Sowietów zna jak mało to, wie na czym polegały metody ich działania, a zatem zna i ich współczesną mutację. Kłania się, krótko mówiąc, mechanizm maskirowki opisywany przez Suworowa w „Specnazie”, a z drugiej w warstwie dotyczącej dezinformacji przez Golicyna w „Nowych kłamstwach w miejsce starych”.
 
23 grudnia minęło sześć lat od zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP. Prezydenta odnowionej Polski, odcinającej pępowinę uzależnienia od Moskwy. Wybijanie się na niepodległość, gwałtownie przecięte 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem powinno być naszym drogowskazem.
 
„Naród, który zapomina o swej przeszłości, staje się narodem bez przyszłości”. Pamiętajmy o tych słowach. A znakiem naszej tożsamości, naszej przeszłości jest krzyż. I to właśnie krzyż, w tym i krzyż smoleński pod Pałacem Prezydenckim, usunięty z Krakowskiego Przedmieścia na rozkaz prezydenta Bronisława Komorowskiego, stał się symbolem walki z naszą pamięcią.
 
felieton wygłoszony w”Aktualnościach dnia” Radia Maryja oraz opublikowany na stronie jakuccy.pl i na portalu wpolityce.pl

KOMENTARZE

  • "Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i rządów PiS, nie do pomyślenia było
    ..by Jaruzelski – autor stanu wojennego, odpowiedzialny za śmierć (według dotychczasowych ustaleń) ponad 100 osób – zapraszany był na polityczne salony. "


    Nieprawda.. minister Stasiak wywiad z dnia 8 kwietnia 2019 roku:

    "A zaproszenie dla generała Jaruzelskiego do samolotu wciąż aktualne?



    No, tak.



    A przybierze jakąś formę oficjalną, bo generał po tym jak pan powiedział, że znajdzie się dla niego miejsce się wzburzył i powiedział, że miejsce to dla walizki może pan sobie znaleźć.



    Ja powiedziałem, że nie zabraknie miejsca. To jest jednak istotna różnica, więc warto dobrze tego wysłuchać. Po drugie, ocena działalności pana generała Wojciecha Jaruzelskiego w PRL-u nie ulega zmianie ani o jotę, bo jest jednoznacznie negatywna i inna być, po prostu, nie może. Natomiast, to jest raczej ludzki, normalny gest, który, myślę, też o to wielu ludzi walczyło, żeby stać nas dzisiaj było na ludzki, normalny gest."

    http://www.prezydent.pl/archiwum-strony-lecha-kaczynskiego/wywiady-ministrow/wladyslaw-stasiak/art,705,prezydent-chcialby-pojechac-do-moskwy-rozmawiamy-o-warunkach.html

    Nie twórzmy kłamstw.
    Lech Kaczyński w dniu 9 maja pojawiłby się na trybunie w Moskwie w towarzystwie Wolskiego.
    Gdyby do tego doszło byłby skończony politycznie.Zmieniająca się sytuacja w stosunkach Rosji z Zachodem spowodowała, że zapotrzebowanie na rolę, która odgrywał Lech Kaczyński.. stopniało do zera.
    Ta nowa sytuacja, którego widocznym elementem byłaby wspólna wyprawa z wolskim do Moskwy.. nie tylko pogrzebałaby szansę na reelekcję na Prezydenta ale mogłaby skutkować marginalizacją i rozpadem PISu. Sfingowana katastrofa lotnicza zmieniła wszystko.
  • @konserwatystka
    Nie dostrzega Pani różnicy między zaproszeniem generała na pokład samolotu, a zaproszeniem do grona doradców w charakterze specjalisty ds. Rosji (sic!)? Ja ją widzę. Jednocześnie bardzo dziękuję za przytoczenie tego fragmentu wywiadu ze śp. W.Stasiakiem: "...ocena działalności pana generała Wojciecha Jaruzelskiego w PRL-u nie ulega zmianie ani o jotę, bo jest jednoznacznie negatywna i inna być, po prostu, nie może. Natomiast, to jest raczej ludzki, normalny gest, który, myślę, też o to wielu ludzi walczyło, żeby stać nas dzisiaj było na ludzki, normalny gest." Jeszcze nie widzi Pani różnicy? Ja ją widzę jak na dłoni. Nie twórzmy zatem kłamstw, by posłużyć się Pani określeniem.
  • młyny sprawiedliwości...
    może gdyby nie podpisał TL, wyjawił Narodowi PRAWDĘ, sprawy potoczyłyby się inaczej...
    może gdyby PiS w 2007 nie oddał władzy, żylibyśmy już w wolnym kraju...
  • @Julia M. Jaskólska
    Jeśli dla kogoś ważniejsze są czcze słowa a fakty nie przedstawiaja żadnej wartości..
    .. to tylko można ubolewać.


    Można tez zapominać jesli tak wygodniej dla przyjetej tezy.. ale lepiej jednak jest pamietać, że A. Kwaśniewski doradzał w sprawach Rosji prezydentowi Kaczyńskiemu.


    "Nie twórzmy zatem kłamstw"



    Pani utworzyła co wykazałam.. natomiast..

    Proszę łaskawie wskazać w którym momencie skłamałam..
    Zarzut jest poważny i z niecierpliwością oczekuję na odpowiedź.
  • @konserwatystka
    Nie widzi Pani różnicy między Jaruzelskim, który ma krew na rękach, a Kwaśniewskim? Dziwię się, czytając Pani komentarze myślałam, że Autorka (Autor) reprezentuje sobą jednak coś innego. Skąd poza tym czerpie Pani wiedzę, że A.Kwaśniewski doradzał śp.L. Kaczyńskiemu? Z nowinek dziennikarskich? Zalecałabym tu zachowanie większego dystansu.
  • @Julia M. Jaskólska:"Skąd poza tym czerpie Pani wiedzę"
    Np. stąd..:

    http://www.rp.pl/artykul/186950.html


    Jeśli dla pani Kwaśniewski to gość, którego rady w kwestii polskiej polityki zagranicznej są cenne dla Polski to..

    .. to ja już nie mam więcej pytań i nie sądzę aby nasze cele były zbieżne.

    http://www.youtube.com/watch?v=g80T7Bq_SpY
  • @konserwatystka
    a ja np. stąd:

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kwasniewski-nie-jestem-doradca-kaczynskiego,3482978,7337788,artykul-fotoreportaz-duzy.html
  • @Julia M. Jaskólska
    Udaje pani, że nie wie o co chodzi?

    Doradca Prezydenta to tytuł i posada..

    Rzeczpospolita napisała:

    "Swoje zaangażowanie w budowaniem polityki wschodniej potwierdza także sam Aleksander Kwaśniewski. - Jeśli chodzi o politykę wschodnią to współpracuję zarówno z ministrem Radosławem Sikorskim i prezydentem Lechem Kaczyńskim. Obaj uważają, że mam w tej kwestii i wiedzę, i interesujące propozycje - mówi były prezydent."

    Ale dla pani Kwaśniewski to pozytywna postać.. więc dlaczego nie mógłby konsultować się z drugą pozytywną postacią jaką według pani jest Kaczyński....
  • @konserwatystka
    Co oznacza "pozytywna postać"? Ja tylko analizuję na zimno. Kwaśniewski nie jest absolutnie postacią z mojej bajki, jednak od Jaruzelskiego dzieli go ta drobna różnica, że nie ma krwi na rękach, nie pacyfikował w stanie wojennym, nie kazał strzelać w grudniu 1970 i 1981, nie jest też oskarżony o tzw. zbrodnię komunistyczną. Nic też nie poradzę, że dwukrotnie w wyniku demokratycznych wyborów został przez Polaków wybrany na prezydenta RP, ale patrząc z perspektywy czasu intelektualna różnica pomiędzy nim, a np. Wałęsą była zbyt duża.
  • @konserwatystka - uzupełnienie
    Zapraszam do lektury:
    http://jakuccy.pl/budowniczy-iv-rp/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30